środa, 18 grudnia 2013

*319* Grand Prix Pionki 2013 - podsumowanie

4 etapy (ja niestety zaliczyłam tylko 3, odpadł mi letni), mnóstwo fajnych ludzi (jak to na biegach ;)), 5km po lesie. I te etapy  były chyba najlepsze. Jedna trasa w zupełnie różnych warunkach - wiosenny (w czerwcu to już w sumie letni) las, gorąco, zielono, pięknie. Potem jesień, taka polska - złota, ciepła jesień. No i zima, a jak przystało na zimę, ze śniegiem i mrozem. 
Każdy ze startów był dla mnie niesamowitą frajdą i musicie mi wybaczyć, ale będzie bardzo subiektywnie. Ten bieg, a w gruncie rzeczy cały cykl, miał w sobie coś wspaniałego - chyba ze względu na to, że biegłam zawsze tą samą trasą, z praktycznie tymi samymi ludźmi. Wiedziałam na co kogo stać, na co stać mnie.  Edycja wiosenna opisana tutaj. W edycji jesiennej i zimowej stanęłam na podium - w jesiennej (link do relacji) w kategorii wiekowej (I miejsce), a w zimowej w kategorii open kobiet na pozycji drugiej. Mimo wszystko chyba zimę będę wspominać najlepiej, i tak, również ze względu na to, że miałam szansę wystąpić w kategorii open (drugi raz w mojej biegowe karierze). Generalka zawsze cieszy, nawet jeśli bieg jest mały i mało zawodników z którymi trzeba konkurować. W tym biegu dostałam też najbardziej oryginalną nagrodę w mojej sportowej karierze - otóż wygrałam choinkę (jak i reszta pań na podium). Mam więc piękne, pachnące, prawdziwe drzewko w moim mieszkaniu. Już ubrane, bo chcę się nim nacieszyć zanim pojadę do domu na święta. Co prawda musiałam z nim pokonać prawie 80 km, żeby do mnie dotarło, ale warto było.  
Generalnie nagrody przeważnie były oryginalne, jesienią był bieg rodzinny  i najlepsze dostawały skrzynkę warzyw. Prawda, że inaczej, fajniej? 
Za zimę medal też mam, ba, mam nawet puchar, czyli pełen wypas. Za cały cykl dostałam płaskorzeźbę (ręcznie robioną!) św. Barbary, bo oprócz tego, że był to Bieg Mikołajkowy to również Barbórkowy.
Przed każdą edycją odbywał się bieg dzieci, co wprost uwielbiam. Chyba nie ma nic lepszego na zarażenie kogoś pasją, jak zabranie go na zawody, zwłaszcza dziecko!
Podsumowując, mimo małych niedociągnięć organizacyjnych (do wybaczenia, przecież to pierwsza edycja), na pewno wrócę. 



start, edycja wiosenna



dzieci po swoim biegu, edycja jesienna 


podium, edycja zimowa


 moja ubrana wygrana





owsianka z jabłkiem, cynamonem, mandarynką i miodem rzepakowym




PS. Zdjęcia medalu i pucharu uzupełnię po powrocie  z uczelni

5 komentarzy:

  1. Brawo za werwę i wytrwałość! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. tak zachwalałaś ten bieg, że chętnie bym się tam znalazła, pokibicować chociażby ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. No , no bieg super !
    A choinka przepiękna !

    OdpowiedzUsuń
  4. cudownie :) widać, że wspaniała impreza:) ciepła, pozytywna, nagrody extra:)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...