Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ser żółty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ser żółty. Pokaż wszystkie posty

piątek, 18 stycznia 2013

*43*


tosty z serem i szynką; pomidor, ogórek konserwowy
toast with cheese and ham; tomato, pickles


Tak, wiem, ostatnio mam bardzo ambitne śniadania, ale śpiąc mniej niż 6 godzin, nie mam pomysłu na nic ambitnego. Ale weekend. Dzisiaj imprezuję, a jutro postaram się wymyśleć coś innego na śniadanie niż tosty, chociaż nie wiem, jak to będzie, bo wrócę pewnie nad ranem, padnę spać i pewie obudzę się na obiad ;)

Do maratonu 92 dni. Ostre przygotania. Czas się spiąć. Bez odpuszczania. W sobotę siadam i rysuję plan treningowy. Koniec ze swawolnym bieganiem, kiedy chcę i ile chcę. Trzeba się przygotować porządnie! :)

niedziela, 13 stycznia 2013

*38*

Guacamole z razowymi tostami z zapieczonym serem. 
Guacamole with wholemeal toast with cheese.


Miałam się uczyć, a jadę do cioci. Ale ja tak lubię tam jeździć, zajmować się maluchami (z czego jeden to mój chrześniak!), oderwać od rzeczywistości, pogadać z ciocią. No i zawsze jest kilka rodzai ciast i dobry obiad. A nauczyć się jeszcze zdążę.

Wróciła zima (ale odkrycie co?). Wkurza mnie to. Dzisiaj wywaliłabym się  na zwykłym spacerze. Odpuszczam bieganie do poprawy warunków, albo czasu kiedy poczuję się na siłach, bo szczerze mówiąc boję się kontuzji, a z bieżnią się nie lubię. Zobaczymy jak wyjdzie, może nie będzie tak źle, jak straszą w pogodzie ;)

czwartek, 13 grudnia 2012

*12*


 Lasagne z cukinią, mięsem mielonym, sosem pomidorowym, beszamelem i serem* (była jeszcze kawa, ale została wypita w trakcie oczekiwania na odgrzewanie).
Lasagne with zucchini, minced meat , tomato and bechamel souce and cheese (earlier: coffee)

*odgrzana rano, robiona dzień wcześniej :)

Moje zdrowe odżywianie coraz bardziej przypomina parodię.
Tu szybkie śniadanie, wylana kawa, w szkole stołówkowy obiad, zjedzony na chwilę przed dzwonkiem na lekcje. Ukochany sernik na ustach, drożdżówki, czekolada, której w grudniu pełno w moim domu. Zajadanie ciastek, kiedy wszyscy już śpią, a ja kuję słówka na angielski i rozwiązuję matmę. Energia jest, paliwo dostarczone, czy aby jednak o takie chodzi? ;)

Ale na bieganie znajdę czas zawsze. Muszę mieć chociaż godzinę dla siebie. Wczorajszy bieg straszny. Żeby nie było, że mam same kolorowe wybiegania to ten był masakryczny. Na początku biegło mi się super. Oderwana od wszystkiego, szczęśliwa. Sama ze sobą. Po kilku kilometrach rozbolał mnie okropnie żołądek(?), nie mam pojęcia czemu. Zwolniłam trochę, myślałam, że to zwykły skurcz. Nic z tych rzeczy. Czułam się, jakby niewidzialna pięść ściskała mi żołądek. Pierwszy raz w życiu miałam coś takiego. Zawróciłam, ale przede mną było jeszcze jakieś 5 km... Niemniej, mam nadzieję, że to jednorazowa akcja, którą zafundował mi mój organizm.



Mam mętlik w głowie. Jak mam pomóc komuś,  kto sam nie chce pomóc sobie? 

środa, 5 grudnia 2012

*04*


Brokuły, ser, pieczarki, pomidor, cebula czerwona, czerwona i żółta papryka. Wszystko podsmażone na patelni.
Broccoli, cheese, champignons, tomato, red onion, red and yellow peppers. Everythings roast i0n the frying pan.

Śniadanie z serii: "nie mam pomysłu, wrzucam, co mam w lodówce". I oto powstał ten wytwór mej wyobraźni. Niepozorne a pyszne :)

Nowe buty, nowy bieg <3 
Gdybym mogła to biegałabym ciągle. 

A teraz polski, wos i angielski. Pięknie... 
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...